Venetian Snares - Venetian Snares - My Love Is A Bulldozer

23 Czerw 2014 11:08

artysta: Venetian Snares
wytwórnia: Planet Mu
gatunek: Breakcore
kraj: Wielka Brytania
ocena: 5/5
data wydania: 16 czerw 2014

Autor: piotrlenda

Ocena muno: 5/5

Utwory

01. 10th Circle Of Winnipeg
02. Deleted Poems
03. 1000 Years
04. Your Smiling Face
05. Amazon
06. My Love Is A Bulldozer
07. She Runs
08. 8am Union Station
09. Shaky Sometimes
10. Too Far Across
11. Dear Poet
12. Your Blanket
Czymże jest dyskografia Aphexa Twina dla wielbicieli "inteligent dens mjuzik" pisać nie muszę. Tak jak facet z Rephlex przyczynił się do wzrostu popularności najbardziej eksperymentalnych odmian elektroniki, tak gdzieś równolegle w muzycznej przestrzeni, od końcówki lat '90 kroczył Kanadyjczyk, który dopieszczał swoje własne dziecko. Aaron Funk od zawsze był surowy i bezkompromisowy, ale głównie dzięki niemu breakcore, mający już prawie 20 lat, nadal zaskakuje nas swoją ewolucją.

W niedawno opublikowanym wywiadzie dla Resident Advisor Aaron zdradził, że "My Love Is A Bullozer" zaczął tworzyć już w 2010 roku. Napisał nawet pierwszy numer "10th Circle Of Winnipeg", ale z braku inspiracji porzucił pracę nad utworami. Dopadła go straszliwa niemoc twórcza i dopiero przeniesienie studia w inne miejsce oraz miłość życia - Joanne Pollock - dały mu kilogramy inspiracji potrzebne do skończenia albumu. Co prawda w przeciągu tych 4 lat były jeszcze trzy EPki i kolaboracja ze wspomnianą ukochaną jako Poemss, ale znając ambicje Kanadyjczyka, chciał w końcu skończyć materiał sygnowany swoim najbardziej znanym aliasem - Venetian Snares.

Album „My Love Is A Bulldozer” na początek przenosi nas gdzieś do mroźnej Kanady (jazzujący "10th Circle Of Winnipeg"). Wspomnieniem muzycznej katorgi związanej z brakiem inspiracji do pisania nowych utworów po 2010 roku są jak dla mnie "Deleted Poems" oraz "1000 Years". Zaskakują również azjatyckie motywy, które śmiało można by zastosować do filmów akcji z Brucem Lee ("Amazon"). Tytułowy numer, mimo IDM'owych wstawek miejscami przypomina dokonania Depeche Mode. Sporo tutaj zwrotów akcji, od popowej piosenki, przez soundtrackowe akordy, aż po rockowe riffy ("My Love Is A Bulldozer"). Ciepły, romantyczny klimat dostajemy w "She Runs". Mimo progresywnego charakteru jest tutaj miejsce na epicką melodię i eksperymenty z samplami. Orkiestrowy akompaniament żywych instrumentów, dramatyczna melodia, tony uderzeń perkusji dają najlepszy numer na płycie ("Shaky Sometimes"). Ostatnie utwory to znów podrygi przy gwałtownych, nieprzewidywanych perkusjach oraz filmowy, nastrojowy klimat ("Dear Poet", "Your Blanket").

Venetian Snares powraca z potężną siłą godną swoich najlepszych albumów, jak chociażby inspirowanego podróżą na Węgry "Rossz Csillag Allat Szulettet" z 2005 roku. Dzieło wypełniają kompozycje, które jakby nie było - tworzone przez ostatnie cztery lata - są sporym kawałkiem muzycznej podróży artysty. Mocno poszatkowane tempo, jazzowe sample i wokal Aarona to kolejne łamanie barier i pokazanie, że dla jakości ala Venetian Snares nie ma żadnych ograniczeń. Brak weny, przeniesienie studia, wyznania "I'm in Love" w wywiadach zakrawają o błahą historyjkę rodem z polskich seriali, ale miłość jak widać ma moc twórczą ("My Love Is A Bulldozer"), a każdemu geniuszowi zdarza się kryzys. Duma w Planet Mu i jeden z najlepszych albumów tego roku. Max!

Piotr Lenda



Komentarze

Chcesz dodać komentarz? Zaloguj się lub zarejestruj jeśli nie posiadasz jeszcze własnego konta.

Najnowsze recenzje

Najwyżej oceniane

Korzystanie z witryny muno.pl oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies, z których niektóre mogą być już zapisane w folderze przeglądarki. Więcej informacji można znaleźć w Polityce cookies.