Historia jednego uśmiechu

artykuł
17 List 2016 14:42

Tagi: acid house danny rampling d mob tb 303

 
Historia jednego uśmiechu

Smiley Face to nie tylko emotikon na naszych internetowych komunikatorach, czy fajny badzik na dzianince. To przede wszystkim symbol całego pokolenia, które pod koniec lat 80-tych tworzyło w UK scenę acid house.

Jest taka scena w filmie "Forest Gump". Gdzieś między Wschodnim a Zachodnim Wybrzeżem do Foresta podbiega chłopak prosząc go o pomysł na nadruk na T-shirt. Ten jednak zamiast główkować, wyciera w koszulkę obłoconą twarz pozostawiając na niej odcisk… no właśnie, Smiley Face. Nie mamy wątpliwości, że jest to fikcyjna historia żółtej uśmiechniętej buźki, choć prawdą jest to, że powstała ona właśnie w Stanach Zjednoczonych i największą popularność zyskała w latach 70-tych. Wykorzystując ciągle żywe wspomnienie Summer of Love z 1967 roku, Happy Face wtargnęło do kultury masowej stając się w tamtych czasach ulubionym symbolem Amerykanów.

Dwadzieścia lat później, wraz z pierwszymi dźwiękami acid house, Summer of Love zawitało na wyspy brytyjskie. Tym razem jednak nie odbywało się pod patronatem literek LSD, a MDMA, gitary i harmonijki natomiast zastąpił syntezator Roland TB-303. W oka mgnieniu powstała prężnie rozwijająca się scena rave, która jeszcze szybciej zyskała miano fenomenu społecznego. Co więcej, niczym w pakiecie, obok pierwszych utworów Phuture, pojawił się w UK również Smiley Face…

A wszystko zaczęło się od pamiętnych wakacji Danny'ego Ramplinga na Ibizie w 1987 roku. To tam w klubie Amnesia pokochał nowe brzmienia muzyki house, dopiero co przybijające do brzegów starego kontynentu. Po powrocie do Londynu postanowił założyć klub Shoom, przyczółek rodzącej się sceny acid house, wkrótce klub-instytucja, świątynia. W tym czasie projektant Barnzley Armitage zwykł nosić koszulkę z wizerunkiem Smiley Face, co zainspirowało Ramplinga do umieszczenia motywu żółtej buźki na jednej z pierwszych ulotek klubu. Błyskawicznie podziałało to na wyobraźnię klubowiczów...


Zbiegło się to z wydaniem przez Tima Simenona aka Bomb the Bass debiutanckiej epki "Beat Dis". Na okładce albumu umieścił on zakrwawione Smiley Face z komiksu "Watchman". Natomiast jego zdjęcie na okładce umieścił, czołowy brytyjski magazyn muzyczny, NME. Było to wydarzenie bezprecedensowe - pierwszy raz w czasopiśmie tym poświęcono uwagę dj-owi. Tym samym istnienie elektronicznej muzyki tanecznej przestało być pogłoską, a stało się wiadomością potwierdzoną. Na popularności zyskał również Smiley Face, który powoli urastał do rangi symbolu nowej sceny.

"Where's the Acid House Party?" było najczęściej zadawanym pytaniem w latach 87-89. Od samego początku przede wszystkim chodziło o rave, dlatego też wielu ojców założycieli zajęła się adoptowaniem Londynu na potrzeby imprezowe. Paul Oakenfold założył klub Spectrum, Nick Holloway – The Trip, Paul Stone i Lu Vuković zbunkrowali się w RiP. Pojawiła się grupa zapaleńców, która pod szyldem Sunrise, regularnie zajmowała londyńskie piwnice i magazyny z czasem odkrywając również imprezowy potencjał angielskiej wsi. Brytyjczyków ogarnęła gorączka acidowych nocy, nad którymi czuwał Smiley Face pojawiając się zarówno na koszulkach, badzikach, jak i różnych substancjach, niekoniecznie legalnych.

Nie należy traktować acid house wyłącznie w kategoriach muzycznego trendu. Dla wielu Brytyjczyków muzyka ta była jedyną słuszną odpowiedzią na rzeczywistość późnego thatcheryzmu zdominowanego przez pieniądz i żądzę sukcesu. Nie chcieli oni jednak świata zmieniać, lecz od niego uciec. Smiley Face idealnie nadawał się do roli rzecznika idei miłości, jedności i pokoju, która miała realizować się w zabawie, muzyce i zażywaniu różnych substancji, niekoniecznie legalnych:).

Młodzież bawiła się, a media i organy ścigania niepokoiły o morale. Przeciw nim wystąpił tabloid "The Sun", który najpierw wypuścił własną serię koszulek z motywem Smiley Face, aby za chwilę artykułem "Evil of Ecstasy" wszcząć swojego rodzaju antynarkotykową wojnę. Tym samym, ci którzy chcieli uciec przed mainstreamem i komercją, nagle znaleźli się na językach wszystkich obywateli UK. Hitem stał się "We call it acieed" D-Moba. Na klipie wesoło tańczyły Smiley Face, a prawdziwi wyznawcy acid house przeczuwali koniec...

A Wy co robiliście w 89 roku? Zachęcamy Was do obejrzenia kilku filmików z tamtego okresu:)






Dziękuję Robertowi Daviesowi za możliwość wykorzystania zdjęcia jego autorstwa.

Zobacz również

Korzystanie z witryny muno.pl oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookies, z których niektóre mogą być już zapisane w folderze przeglądarki. Więcej informacji można znaleźć w Polityce cookies.