Muzyka doskonała na samotną nocną podróż samochodem; taką miałem sposobność odsłuchania Franklin. Artysta zabiera w muzyczną podróż od cichych gdzieś w dali pobrzękujących dźwięków przeplecionych instumentalnym jazzem po klasyczne house'owe "odgłosy". Zdaje się że "Franek" jest dobrym muzycznym wędkarzem, bo zarzuciwszy wędkę w muzyczną odchłań wyłowił orbitalne dźwięki pięknie zmiksowane ze starym przestrojonym radiem ustawionym na sferyczne fale. Usłyszawszy wokalne sample nasunęła mi się myśl- gdzieś to słyszałem... No tak, to "low pressings traxx" .
Projekt Franklina czasem jakby nuży. Jest w tym jednak zamysł wyciszenia, bo główna "rozrywka" muzyczna toczy się gdzieś na drugim, bardziej subtelnym planie. To jak wąchanie perfum; po głównej nucie wdychamy subtelności...
POLECAM